Alicante

Jakieś dwa miesiące temu, siedziałem sobie na fly4free.pl, jak zwykle oglądając aktualne promocje lotnicze. Moją szczególną uwagę przykuło Alicante: nad morzem, ciepło i do tego w Hiszpanii. Niedługo potem miałem już bilet z Poznania i z powrotem uznając, że całą resztę da się jakoś ogarnąć. Nie pomyliłem się za bardzo, bo zaraz znalazłem tani lot Warszawa-Poznań i tym...
czytaj dalej

Sahara

Jazda jeepem przez Saharę, oglądanie fatamorgany, przejazd quadem do wioski beduińskiej na herbatkę z jej mieszkańcami. Na koniec jazda wielbłądem i oglądanie zachodu słońca na pustyni. Brzmi nieźle? To właśnie usłyszeliśmy od naszej rezydentki i zachęceni wybraliśmy się na wycieczkę. Co lepsze, formalnie rzecz biorąc wszystko to było zgodne z prawdą, ale niestety nie z...
czytaj dalej

Egipt, ciąg dalszy

3. Bakszysz Tak jak już pisałem, all inclusive w naszym hotelu oznaczał między innymi podrabiane alkohole – i to podrabiane bezczelnie, bo etykiety podejrzanie przypominały kilka znanych marek. Dorzućmy do tego konieczność stania w kolejce aby otrzymać plastikowy kubek wypełniony do połowy sikowatym piwem. Słyszeliśmy już wielokrotnie o instytucji bakszyszu, czyli zwyczaju...
czytaj dalej

Egipt, all inclusive

Nigdy nie myślałem, że wybiorę się na wakacje, które ktoś zorganizuje za mnie, ale jednak stało się. Razem z rodzicami i bratem pojechaliśmy na typowe wczasy, tydzień w Egipcie all inclusive. Powodów było kilka, między innymi niezła cena takiego wyjazdu – jakby nie patrzeć samodzielne opłacenie hotelu i przelotu często wychodzi drożej niż wakacje kupione w biurze...
czytaj dalej

Ryga

Siedem w Moskwie – tam nazywają je siedmioma siostrami. Zbudowane z rozkazu Stalina jako konkurencja dla amerykańskich drapaczy chmur. Po jednym w Pradze, Kijowie, Warszawie i tutaj. Od momentu gdy przyjechaliśmy polowałem na tutejszy symbol socjalistycznej architektury. I chociaż nasz jest większy, lepiej położony, chyba nawet bardziej zadbany to i tak warto zobaczyć na własne...
czytaj dalej

Pobyt na wybrzeżu

Tak jak pisałem ostatnio – w końcu dopłynęliśmy. Po dniu lenistwa wybraliśmy się do Panamy! Tak, jedna z najpiękniejszych plaż „Playa la Miel” znajduje się tuż za granicą Panamską. Najpierw musieliśmy się dostać do Capurganá, wioski znajdującej się 5 minut łodzią od Aguacate. Stamtąd po kilku minutach drogi dotarliśmy na wzgórze, gdzie znajdowała się...
czytaj dalej

Aguacate

Po kilku dniach w Bogocie wybraliśmy się w krótką podróż do Capurgany – małej wioski położonej zaraz przy granicy z Panamą: Wyświetl większą mapę Aby się tam jednak dostać z Bogoty musieliśmy przejechać kilkaset kilometrów. I od razu powiem, że była to prawdopodobnie najbardziej męcząca autobusowa podróż jaką pamiętam… Zaczęliśmy w niedzielę od nocnego...
czytaj dalej

Bogotá

Po całych czterech miesiącach pracy przyszła pora na urlop. Tym razem z przyczyn zupełnie innych niż krajoznawcze wylądowałem w Bogocie. Lot nudny jak nie wiem, najpierw 2 godziny do Paryża, a potem 11 do Bogoty. Ponieważ wyleciałem o 7 rano, to ciężko było jakoś więcej pospać. Ale z moich dotychczasowych lotniczo-kulinarnych obserwacji, to w Air France karmią najlepiej. Więc...
czytaj dalej

Blog Roku 2010

Mój blog chwilowo umarł, choć za 3 tygodnie znowu odżyje, tym razem z Kolumbii:) Tymczasem jednak zgłosiłem go do konkursu na Blog Roku 2010. Nie mam aspiracji zajęcia któregokolwiek miejsca, ale jeżeli ktoś lubił tu od czasu do czasu zajrzeć, będę bardzo wdzięczny za każdy głos. O szczegółach głosowania...
czytaj dalej

Budapeszt

Wracając do Polski postanowiliśmy jeszcze dwa dni spędzić w Budapeszcie. Byliśmy tam już z Mateuszem dwa lata temu i wtedy też Budapeszt zrobił na nas dobre wrażenie. Dopiero teraz jednak zauważyłem jak ładne jest to miasto. Jak dla mnie wygrywa z przereklamowaną Pragą pod każdym względem: milsi ludzie, więcej do oglądania, lepsze jedzenie i do tego wszystko tańsze. Udało nam...
czytaj dalej